
Każdy z nas czymś się kiedyś interesował. Umysł dziecka w końcu jest bardzo chłonny i łatwo daje się zafascynować. Czy jednak rodzice pomagali nam pielęgnować te pasje? Na pewno nie wszyscy. A to bardzo ważna sprawa, zwłaszcza we współczesnych czasach.
Ja chciałem być paleontologiem. Niestety moi rodzice nie potraktowali tej pasji serio. I teraz zamiast siedzieć na wykopkach w Mongolii, siedzę przy komputerze i piszę tego bloga ;) Oczywiście upraszam, być może dinozaury i tak by mi się znudziły. Ale nigdy nie wiadomo. Odpowiednio ukierunkowany od małego, mogłem spełnić swoje dziecięce marzenie.
Uważam, że zwłaszcza we współczesnych czasach niesamowicie istotne jest, by dziecko znalazło sobie pasję inną niż siedzenie na Facebooku czy granie w gry komputerowe. A rolą rodziców jest wspierać dzieci, niezależnie, czy tą pasją jest koszykówka, paleontologia, czy północnoazjatycka muzyka folkowa.

Przecież młody człowiek nie musi mieć piątek i szóstek ze wszystkich przedmiotów. Doświadczenie uczy, że takie osoby nie robią potem błyskotliwych karier w życiu. Moim zdaniem wystarczy, by dziecko było grzeczne, kulturalne, nie miało problemu z zaliczeniem klasy (ale trójka wystarczy) i było ekspertem w jednej dziedzinie. Niezależnie czy będzie to biologia, geografia czy matematyka. Jeśli dzieciak bezie z jednego przedmiotu przynosił same szóstki i osiągał sukcesy na olimpiadach, z pozostałych przedmiotów naprawdę może mieć same trójki. No może oprócz języka obcego – tutaj warto zdobywać umiejętności niezależnie od pasji i potencjalnej ścieżki kariery.
Nie przekreślajmy pasji naszych dzieci. Nie mówmy, że Polak nie może zostać znanym na świecie paleontologiem, albo że szansa na karierę w sporcie jest jak jeden do miliona. Niech się rozwijają w upatrzonym przez siebie obszarze. To na pewno zaprocentuje w jakiś sposób w przyszłości.